Delaware chce spółek zarządzanych przez AI. Kongres się sprzeciwia

Delaware, w którym zarejestrowana jest większość największych amerykańskich korporacji, pracuje nad nowym typem spółki prowadzonej przez agenta AI. Projekt wzbudził sprzeciw w Kongresie: przewodniczący komisji nadzoru Izby Reprezentantów James Comer uważa, że pozwoli właścicielom uniknąć odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez algorytm.
Na czym polega pomysł
Projekt przewiduje powstanie „Artificial Intelligence Company” (AIC). Byłaby to odrębna osoba prawna, której bieżącymi sprawami zarządza agent AI, a nie człowiek. Spółka mogłaby we własnym imieniu pozywać i być pozywana, posiadać majątek oraz zaciągać zobowiązania. Mogłaby działać w niemal każdej branży, z wyjątkiem bankowości.
Spółka miałaby jednego wspólnika, osobę fizyczną lub podmiot, który odpowiada za odpowiednie dokapitalizowanie firmy. AIC musiałaby też prowadzić dziennik swojej aktywności. Wspólnik nie odpowiadałby za długi spółki ani za działania podejmowane na polecenie AI. Wyjątkiem byłyby oszustwo, umyślne naruszenie prawa oraz sytuacje, gdy wspólnik wiedział lub powinien był wiedzieć, że działalność wykracza poza deklarowany cel spółki.
Całość miałaby ruszyć jako „piaskownica regulacyjna” na 30 miesięcy. Po tym czasie ustawodawcy dostaliby dane, na których mogliby oprzeć dalsze decyzje. Projekt ma trafić do legislatury stanowej prawdopodobnie w przyszłym roku.
Zarzuty Kongresu
Comer w liście do gubernatora Matta Meyera napisał, że propozycja może chronić potężne firmy AI i ich inwestorów przed odpowiedzialnością za lekkomyślne działania. Wskazał też na ryzyko, że za stanowymi inicjatywami stoją podmioty dążące do regulacyjnego „przejęcia” rynku. Komisja prosi o dokumenty dotyczące prac nad projektem i ryzyk związanych z bezpieczeństwem AI. Jej śledztwo ma posłużyć do ewentualnych prac nad ustawą federalną ograniczającą stanowe regulacje dotyczące AI.
Krytycznie wypowiadają się również prawnicy. Andrew Baker z UC Berkeley ocenił w rozmowie z „Financial Times”, że tarcza odpowiedzialności wydaje się zbyt hojna i brakuje jej uzasadnienia. Z kolei Martin Petrin z York University przewiduje, że inne stany pójdą w ślad Delaware, a rozwiązaniem mógłby być ramowy system federalny.
Skąd ten pomysł i kto za nim stoi
Zwolennicy, w tym sekretarz stanu Delaware Charuni Patibanda-Sanchez, argumentują, że zakaz nie powstrzyma autonomicznych systemów. Lepiej według nich nadać im formę prawną, dzięki której można je namierzyć i pociągnąć do odpowiedzialności. Liczą również na wpływy z opłat rejestracyjnych. W 2025 roku w Delaware założono 334 461 nowych podmiotów, a około dwie trzecie firm z listy Fortune 500 ma tam siedzibę.
Nad ramami współpracy z biznesem pracuje partnerstwo publiczno-prywatne kierowane przez firmę Norm Ai, która tworzy prawnicze agenty AI. Głównym autorem projektu jest prawnik John Mark Zeberkiewicz, który o zakresie działalności takich spółek mówi: „wszystko, co może robić firma, może robić także AIC”. Gubernator Meyer, demokrata, wcześniej publicznie poparł ten kierunek. Jego biuro poinformowało, że list jest analizowany.
Co to oznacza w praktyce i dla Polski
Na razie to projekt, a nie obowiązujące prawo. Nic nie wskazuje, by podobne rozwiązanie miało trafić do przepisów w Polsce czy Unii Europejskiej. W polskim prawie spółek zarząd tworzą osoby fizyczne, a unijny akt o sztucznej inteligencji reguluje systemy AI, ale nie nadaje im osobowości prawnej.
Sprawa może jednak mieć znaczenie pośrednie. Delaware jest popularną jurysdykcją także dla zagranicznych przedsiębiorców i startupów, więc jego rozwiązania często stają się wzorem dla innych. Warto więc obserwować, czy kontrahenci z USA nie zaczną korzystać z takich struktur. Przy umowach z firmami zarządzanymi przez AI kluczowe będzie pytanie, kto realnie odpowiada za szkodę. Według projektu odpowiadałaby sama spółka, a jej wspólnik tylko w ściśle określonych przypadkach.
Źródło: Ars Technica – „”No human at the helm”: Delaware plan would let AI agents run entire businesses”



