IndiGo chce latać dalekodystansowo, ale bez rezygnacji z taniego modelu

Willie Walsh, szef największego indyjskiego przewoźnika IndiGo, zapowiedział ekspansję na trasy międzynarodowe. Nie ma ona jednak zmienić modelu niskokosztowego, na którym linia zbudowała pozycję. Na pierwszej konferencji prasowej w Delhi ogłosił też przegląd polityki zabezpieczania cen paliwa, której IndiGo dotąd unikało.
Bez huba i bez poświęcania krótkich tras
Walsh zapewnił, że IndiGo nie osłabi siatki krótkich i średnich połączeń, obsługiwanych samolotami wąskokadłubowymi, by zasilać nimi loty dalekodystansowe. Przebudowę sieci wokół tradycyjnego węzła nazwał błędem, który popełniło wiele linii w przeszłości. Jego zdaniem skala IndiGo pozwoli tworzyć połączenia bez klasycznego huba. Ta teoria zostanie sprawdzona dopiero po dostawie samolotów A350.
Pierwszy A350-900 trafi do linii najwcześniej w drugim kwartale 2028 roku, a pierwotnie miał przylecieć w 2027. Łącznie IndiGo zamówiło 60 takich maszyn. Przewoźnik zakończył już leasing boeingów 787 od Norse Atlantic i zawiesił loty do Londynu Heathrow do czasu pojawienia się własnych A350.
Do tego czasu ciężar spoczywa na A321XLR, czyli wąskokadłubowcu o zwiększonym zasięgu. Linia ma ich cztery, a w przyszłym roku ma mieć siedem. Latają nimi m.in. do Aten i Amsterdamu, a te rejsy pomagają też utrzymać cenne sloty lotniskowe.
Paliwo wywraca rachunek
Powód ostrożności jest czysto finansowy. W kwartale wrześniowym IndiGo odnotowało stratę ok. 19 mld rupii (ok. 197 mln dolarów). Koszty paliwa wzrosły o 67%, a przychody tylko o 26%. Wyższe ceny udało się przerzucić na pasażerów w około 60%, przez taryfy i dopłaty.
Zarząd po raz pierwszy zajmuje się więc kwestią hedgingu, czyli ustalania cen paliwa z wyprzedzeniem, by chronić się przed nagłymi skokami. Walsh zaznaczył, że linie, z którymi IndiGo będzie konkurować na świecie, robią to rutynowo. Do zakończenia przeglądu nic się jednak nie zmieni.
- Walsh o istocie hedgingu: „To zarządzanie ryzykiem, a nie obstawianie, jaka będzie cena paliwa”.
- Do czasu zakończenia kompleksowego przeglądu IndiGo nie zamierza zabezpieczać cen paliwa.
Premium, dodatkowe opłaty i lojalność
Na najbliższe lata Walsh wskazał trzy priorytety handlowe: miejsca premium, przychody dodatkowe (ancillary) i program lojalnościowy. BluChip zbliża się do 20 mln członków. Szef IndiGo potwierdził też, że linia zostanie na dłużej na dwóch lotniskach w aglomeracji Mumbaju, dotychczasowym i w Navi Mumbai. Loty międzynarodowe z Navi Mumbai mają ruszyć w lutym 2027 roku. Walsh wezwał ponadto do obniżenia opłat lotniskowych i podatków.
Co to oznacza dla polskiego pasażera
Wśród tras wymienionych w materiale nie ma Polski, więc bezpośredni wpływ na polskich podróżnych na razie nie jest widoczny. Pośrednio sprawa może jednak ich dotyczyć. IndiGo już lata do Amsterdamu, a kolejne samoloty dalekiego zasięgu mogą rozszerzać ofertę do Europy. To często dobry punkt przesiadkowy w podróży z Polski do Indii, choć konkretnych planów w tej sprawie nie ogłoszono.
Warto też obserwować, jak tania linia poradzi sobie z lotami długodystansowymi. Dla pasażerów w Europie oznaczałoby to potencjalnie dodatkową konkurencję cenową na trasach do Indii. Na razie jednak plany zależą od terminowych dostaw samolotów i od cen paliwa, a jedno i drugie jest poza kontrolą przewoźnika.
Źródło: Skift – „Willie Walsh Wants IndiGo to Go Long-Haul Without Losing Its Low-Cost Core”






