Policja w Irlandii Północnej przestaje jeździć na część wezwań psychiatrycznych

Od początku listopada policja w Irlandii Północnej nie będzie już sprawdzać, co dzieje się z osobą w kryzysie psychicznym, jeśli nie ma zagrożenia życia, ryzyka krzywdy ani przestępstwa. Takie zgłoszenia mają trafiać do służb zdrowia i opieki społecznej. Zmiana budzi spore emocje wśród specjalistów.
Co dokładnie się zmienia
Policja Irlandii Północnej (PSNI) obsługuje rocznie około 30 tysięcy zgłoszeń związanych ze zdrowiem psychicznym, czyli średnio około 80 dziennie. Nowe zasady noszą nazwę Right Care Right Person (właściwa opieka, właściwa osoba) i są wprowadzane etapami. W niektórych jednostkach w Anglii i Walii obowiązują od 2023 roku.
Mieszkańcy nadal mają dzwonić pod numer 999. Zgłoszenie będzie jednak oceniane, a dyżurny może przekazać je innej służbie ratunkowej albo pracownikom ochrony zdrowia i opieki społecznej. Jeśli w grę wchodzi zagrożenie życia, ryzyko krzywdy lub przestępstwo, policjanci nadal pojadą na miejsce.
Zastępca komendanta Ryan Henderson mówił wcześniej w komisji parlamentarnej, że liczba takich kontaktów osiągnęła „bezprecedensowy” poziom. Według niego tysiące zgłoszeń dotyczyło osób potencjalnie zagrożonych, ale tylko 3 proc. z nich miało związek z przestępstwem. Policja podkreśla, że chodzi o to, by pomoc przyszła od najbardziej odpowiedniej osoby lub służby. Ma to skrócić zbędne opóźnienia, ujednolicić decyzje i zapewnić bezpieczną praktykę zgodną z prawem. Znaczna część zgłoszeń pochodzi zresztą od samych pracowników ochrony zdrowia.
Głosy poparcia
Za zmianą opowiada się Charles Little, zięć małżeństwa Cawderych, zabitego w 2017 roku we własnym domu przez mężczyznę chorującego na schizofrenię paranoidalną. Późniejszy przegląd sprawy wykazał, że policja i lokalna instytucja zdrowia straciły wcześniej okazje, by skierować sprawcę na leczenie. Little uważa, że gdyby podobne zasady obowiązywały wtedy, mogłyby uratować sytuację. Zwraca też uwagę, że widok policjanta może przestraszyć osobę w kryzysie i pogorszyć jej stan.
Zdaniem krajowej rzeczniczki ds. zdrowia psychicznego, prof. Siobhan O’Neill, zmiana jest potrzebna. Powiedziała: „Policja jeździła na zgłoszenia, w których naprawdę nie było sprawy dla policji”.
Obawy o brak zasobów
Środowisko medyczne jest bardziej ostrożne. Dr Ross Irvine z Królewskiego Kolegium Psychiatrów w Irlandii Północnej ocenia, że usługi psychiatryczne są w stanie kryzysu, a 30 proc. etatów w regionie pozostaje nieobsadzonych. Jego zdaniem polityka zdejmuje „siatkę bezpieczeństwa”, którą dziś zapewnia policja, i przerzuca ją na służby, które już ledwo dają radę.
Podobnie mówi George Hannah z brytyjskiego stowarzyszenia pracowników socjalnych. Członkowie organizacji uważają, że zmiana jest zbyt szybka, a system nie ma dość zasobów, by działać bezpiecznie. Jak ostrzega, jeśli opieka nie jest dostępna, ludzi się tylko przesuwa z miejsca na miejsce. Sama prof. O’Neill przyznaje, że jest rozczarowana brakiem inwestycji w alternatywne usługi, które mogłyby przejąć część zadań.
Czy to dotyczy Polski?
Opisana zmiana obowiązuje wyłącznie w Irlandii Północnej, która po brexicie nie należy do Unii Europejskiej. Z materiału nie wynika, by podobne przepisy planowano w Polsce czy w innych krajach UE. W Polsce w nagłych sytuacjach nadal dzwoni się pod numer alarmowy 112.
Warto jednak śledzić ten przykład, bo problem jest znany także u nas: służby mundurowe bywają pierwszym ogniwem w kryzysach psychicznych, choć nie zawsze są do tego najlepiej przygotowane. Doświadczenia z Wielkiej Brytanii pokazują, że samo przekazanie zadań innym instytucjom nie wystarczy. Jeśli zabraknie specjalistów i pieniędzy, ryzyko ponoszą osoby, które potrzebują pomocy najbardziej.
Źródło: BBC News – „How a major policy shift is changing how police will respond to mental health call-outs”








