Fondue na łodzi: szwajcarska przygoda na jeziorze Brienz

Nad jeziorem Brienz w Szwajcarii można zjeść tradycyjne fondue serowe, siedząc w łodzi i popijając białe wino na tle gór. Taką atrakcję oferuje firma Outdoor Switzerland, a relacja z rodzinnej wyprawy pokazuje, jak wygląda ona w praktyce.
Obiad na wodzie zamiast w restauracji
Pomysł powstał, gdy autor relacji planował jesienny wyjazd w Alpy z dorosłymi dziećmi i ich partnerami. Szukał czegoś, co zaskoczy młodych podróżnych, a jednocześnie wpisze się w górskie plany: wędrówki i przejażdżki kolejkami linowymi do wodospadów. Paragliding został przez rodzinę odrzucony, więc padło na atrakcję kulinarną.
Wycieczka startuje w małej miejscowości Bönigen, kilka minut autobusem od Interlaken. Po krótkim instruktażu bezpieczeństwa uczestnicy zakładają kamizelki i wsiadają do czerwonej łodzi, zajmując miejsca na przemian po obu stronach, żeby wyważyć ciężar. Na stoliku przykrytym obrusem w czerwoną kratkę czekają talerze, kubki i dwa garnki do fondue. Przewodnik, Holender o imieniu Hild, wiosłuje powoli na środek jeziora.
Brienz to najgłębsze jezioro w Szwajcarii i jedno z najbardziej malowniczych. Z wody widać wysokie szczyty odbijające się w intensywnie niebieskiej tafli. Gotowy ser przelewa się do podgrzewanych garnków i po chwili zaczyna bulgotać. Do tego jest muzyka z głośnika: akordeony, cymbały młotkowe i okazjonalny jodłowany kawałek.
Co jest w pakiecie
- Fondue serowe z kostkami chleba, podawane w ceramicznych garnkach.
- Białe wino: jedna butelka 500 ml na osobę.
- Woda i gorąca herbata dla tych, którzy wolą coś bezalkoholowego.
- Przewodnik, który wiosłuje przez cały rejs.
Całość trwała około półtorej godziny. Pod koniec uczestnicy walczyli o przypieczone resztki sera ze dna garnka, które Szwajcarzy nazywają „la religieuse”. Według autora to najlepszy moment posiłku. Firma wcześniej serwowała na łodziach raclette, ale zamieniła je na fondue, bo to ono uchodzi za szwajcarskie danie narodowe i jest znacznie bardziej rozpoznawalne.
Kiedy i jak zarezerwować
Rejsy odbywają się od września do kwietnia, o ile pozwala na to pogoda. Rezerwacji można dokonać na stronie organizatora oraz w serwisach GetYourGuide i Viator. Autor rezerwował prywatny termin dla sześciu osób około miesiąc przed wyjazdem. Prywatne czartery są dostępne dla grup do ośmiu osób, a na pokład mogą wejść dzieci od ósmego roku życia. W chłodniejszych miesiącach trzeba się ciepło ubrać: czapka, rękawiczki i kurtka to podstawa, bo na wodzie spędza się nawet półtorej godziny. Dla łasuchów jest też wersja deserowa, czyli fondue czekoladowe z owocami i piankami, podawane pod kocami z gorącą herbatą.
Co z tego dla polskiego podróżnika
Szwajcaria nie należy do Unii Europejskiej, więc przy planowaniu wyjazdu trzeba pamiętać o tamtejszej walucie i o tym, że ceny atrakcji warto sprawdzić przed rezerwacją. W materiale źródłowym ich nie podano. Okolice Interlaken, Grindelwaldu i masywu Eiger i Jungfrau to klasyczny kierunek na krótki górski wypad, a opisana oferta pokazuje, że sezon jesienno-zimowy też może być atrakcyjny.
Pakiet z winem dla każdego uczestnika warto przemyśleć przy podróży z dziećmi. Jeśli ktoś wybiera się z rodziną, dobrze zapytać organizatora o napoje bezalkoholowe. Przed wyjazdem zerknij też na prognozę, bo rejs odbywa się tylko przy sprzyjającej pogodzie.
Źródło: Condé Nast Traveler – „The Best Way to Eat Swiss Fondue? Floating on Lake Brienz”








